Ryby mają głos!

Ćwiczenie wolnej woli

Posted on: 2011-01-27

Zainspirowana „7 nawykami skutecznego działania” Stephena Covey’a sięgnęłam po kolejną książkę tego autora – „Najpierw rzeczy najważniejsze”. To książka, która – jak wskazuje tytuł – szerzej objaśnia nawyk nr 3, ale także pomaga doszlifować inne nawyki. Tak jak w „7 nawykach”, nie ma tu prostych i łatwych rozwiązań. Covey wraz z pozostałymi współautorami tej książki namawiają do pracy nad sobą, nad własnym charakterem. Oto jeden z wielu zaprezentowanych tam sposobów:

Ćwiczenie wolnej woli przez składanie i dotrzymywanie obietnic

Jedną z najskuteczniejszych metod umacniania wolnej woli jest składanie i dotrzymywanie obietnic. Za każdym razem, gdy to robimy, dokonujemy wpłaty na Osobiste Konto Spójności Wewnętrznej. Metafora ta wyraża zaufanie, jakie mamy do siebie, do własnej zdolności wcielania słów w czyn.
Zacznij od małych kroków. Złóż przyrzeczenie i dotrzymaj go – nawet gdyby to oznaczało, że musisz wstać rano nieco wcześniej i poświęcić kilka chwil gimnastyce; że nie możesz oglądać telewizji do późna w nocy; że przez tydzień smakowite potrawy będziesz zastępować zdrową żywnością.
Upewnij się, że nie łamiesz zobowiązania i że nie obiecałeś sobie zbyt wiele. Nie ryzykuj wypłaty z Osobistego Konta Spójności Wewnętrznej. Buduj je powoli, aż twoje poczucie honoru stanie się silniejsze niż chwilowe nastroje. Pomyśl o realiach, w jakich się znajdujesz, i opierając się na tych przemyśleniach, ruszaj do działania ze słowami: „Muszę to zrobić”. A później, cokolwiek by to było, zrób to.
Dzień po dniu coraz mocniej będziesz wierzyć we własne siły. I jeśli zadanie, do którego się zobowiązałeś, jest zgodne z zasadami, stopniowo sam zaczniesz się bardziej koncentrować w życiu na zasadach. Dotrzymuj obietnic danych sobie, a wzrośnie stan twojego konta spójności wewnętrznej.

Stephen: Kiedyś udzielałem rad człowiekowi, którego życie było strasznie pogmatwane. Raz panowały w nim okresy gnuśności, innym razem tempo przyprawiało go o zawrót głowy. Od czasu do czasu wyskakiwał na powierzchnię życia jak latająca ryba migocząca w promieniach słońca, to znów powracał do egzystencji nacechowanej egoizmem i odkładaniem spraw na później, znów czuł się przytłoczony mnóstwem pilnych zadań, co powodowało przygnębienie.
Zachęciłem go, by lepiej poznał swoje wyjątkowe zdolności, dane człowiekowi, i by czynił to małymi kroczkami. Spytałem go:
– Czy wstajesz rano dlatego, że to sobie wcześniej planujesz, czy też po prostu wstajesz?
– Jak to się ma do innych rzeczy? – zdziwił się.
– Twoje ciało jest jedynym narzędziem pozwalającym ci funkcjonować. Jeżeli nie sprawujesz nad nim kontroli, jak możesz panować nad wrażeniami, które przyjmujesz za pośrednictwem ciała i umysłu?
Postanawiał więc każdego wieczoru, że nazajutrz wstanie z łóżka, lecz rankiem to nowe nastawienie umysłu zdawało się mu ciążyć. Czuł się niewolnikiem – wydawało mu się, że oddaje cześć materacowi.
Spróbowałem jeszcze raz:
– Czy przez miesiąc mógłbyś wstawać o tej samej porze?
– Naprawdę nie wiem, czy mi się uda – odrzekł.
– A więc nie zobowiązuj się do tego. Stawką jest twoja spójność wewnętrzna. Jak powiedziałeś, w twoim życiu panuje ogólny chaos. Nie możesz znaleźć spokoju ducha. Nie składaj więc obietnic, których
nie dotrzymujesz. Zacznij pomalutku. Jak sądzisz, czy udałoby ci się to przez tydzień?
– Tak. Myślę, że tak.
– Czy rzeczywiście będziesz przez cały tydzień wstawać o godzinie, którą sobie ustalisz?
– Będę.
Spotkałem się z nim po tygodniu.
– No i co? Udało ci się? – spytałem.
– Owszem.
– Gratulacje! A zatem twoje życie już nabiera spójności, na razie na bardzo małą skalę. Do jakiej następnej rzeczy chciałbyś się teraz zobowiązać?
Krok po kroku człowiek ten zaczął dotrzymywać obietnic. Nikt inny nie znał jego planu, oprócz mnie i mojego przyjaciela. Obaj obserwowaliśmy w nim głęboką zmianę. Wcześniej jego życie emocjonalne przypominało huśtawkę. Decyzje podejmował zależnie od nastroju i okoliczności. Składał przyrzeczenie i czuł się na siłach, by go dotrzymać, lecz kiedy sytuacja i nastroje się zmieniały, popadał w przygnębienie i łamał obietnicę. Wówczas pękało również coś w nim samym: jego spójność wewnętrzna.
Ale gdy zaczął się wywiązywać z obietnic dotyczących drobiazgów, w jego życiu emocjonalnym zapanowała równowaga. Przekonał się, że dotrzymywanie słowa danego sobie rozwinęło w nim zdolność wypełniania przyrzeczeń złożonych innym. Zrozumiał, że jego brak spójności był ogromną przeszkodą w kontaktach z ludźmi. Jego prywatne zwycięstwa stały się początkiem zwycięstw publicznych.

Pewien mędrzec powiedział: „Największe bitwy staczamy w zacisznym ustroniu naszej duszy”. Zadajmy sobie pytania: „Czy chcę być człowiekiem spójnym wewnętrznie? Czy gotów jestem się wytłumaczyć, gdy popełnię błąd, kochać bezwarunkowo, cenić czyjeś szczęście na równi z moim?”
Ze względu na nasze zaprogramowanie i doświadczenie być może odpowiemy: „Nie. Nie tak zostałem wychowany. Inne są teraz okoliczności”. Lecz wtedy nasza wolna wola wtrąci: „Chwileczkę! Masz wybór. Wcale nie musisz postępować według podanego ci scenariusza, nie musisz być lustrem społeczeństwa ani iść ścieżką wskazaną przez innych. Masz możliwość wyboru sposobu reagowania na wszystko, co ci się przydarza. Nieważne, co robią inni. Dysponujesz zdolnością badania okoliczności, w jakich się znalazłeś, obserwowania własnej reakcji i zmieniania jej”.
Tym, którzy mówią: „Daj spokój! Czy wiesz, co z tego może wyniknąć?”, odpowiadamy: „Daj spokój! Czy wiesz, jaką masz w sobie siłę?” Nie chcemy nikogo obrazić, mówimy to z przyjaźni. Nasze życie jest rezultatem naszych postanowień. Obwiniając innych ludzi, sytuacje, rozmaite czynniki zewnętrzne, dajemy im prawo do rządzenia nami.
Wybieramy, czy sami mamy żyć własnym życiem, czy inni mają żyć za nas. Wywiązując się z obietnic danych sobie i innym, krok po kroku wzmacniamy swoje siły, aż nasza zdolność działania stanie się potężniejsza niż jakiekolwiek moce zmuszające nas do określonych zachowań.

Nie wiem jak Wy, ale ja, kiedy nie dotrzymuję obietnic danych sobie lub innym czuję się fatalnie. I faktycznie staję się wtedy mniej spójna wewnętrznie. Wstydzę się, czuję się niezręcznie, jestem na siebie zła itd. Czas z tym skończyć! :)

Zobacz również:
Bankowe konto emocji
Paradygmat
7 nawyków skuteczności
Bądź wzorem, nie krytykiem.
Wizualizacja i afirmacja
Pomiędzy bodźcem a reakcją
Trójkąt dramatyczny Stephana B. Karpmana

Odpowiedzi: 4 to "Ćwiczenie wolnej woli"

Mam od jakiegoś czasu wstręt do wszelkiego typu poradników, ale czytam to co piszesz o książkach Stephena Covey’a i chyba zajrzę do księgarni. Osobiście nie mam problemu z dotrzymywaniem obietnic danych innym, gorzej jest z tym danymi sobie. Pozdrawiam

No tak, ale brak spójności wewnętrznej wynika z mechanizmów obronnych, i nie jestem pewien czy próba sytematyczności da długotrwałe rezultaty. Bardziej terapia moim zdaniem ;)

dobra terapia to podstawa (moim skromnym zdaniem) :-)

:) to też mechanizm obronny, ale zdrowy mechanizm. Pozdrawiam :)

Dodaj swój komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

psychoterapeuta - osoba posiadająca certyfikat szkoły psychoterapii lub będąca w trakcie jej zdobywania. Szkolenia PTP czy SN PTP mogą podjąć tylko osoby, które mają wykształcenie psychologiczne czy lekarskie albo od min. 5 lat pracują w ośrodkach zajmujących się psychoterapią.
 
Psycholog czy psychiatra bez szkolenia psychoterapeutycznego nie ma wystarczajacych umiejętności, żeby prowadzić psychoterapię.
 
Specjalista psychoterapii uzależnień i współuzależnienia to osoba, która skończyła wyższe studia (wystarczy pedagogika czy filozofia), oraz szkolenie PARPA - uważajcie w ośrodkach leczenia uzależnień.

Facebook

Chomik

Statystyki

  • 426,266 odsłon od 11 grudnia 2009

"Pracuj tylko w kręgu wpływu. Podejmuj zobowiązania i wywiązuj się z nich. Bądź latarnią, nie sędzią. Bądź wzorem, nie krytykiem. Bądź częścią rozwiązania, nie częścią problemu.

"Wypróbuj tę zasadę w małżeństwie, w rodzinie, w pracy. Nie dyskutuj nad słabościami innych. Nie dyskutuj nad własnymi. Jeśli popełnisz błąd, dostrzeż go jak najszybciej, napraw, wyciągnij z niego naukę. Nie popadaj w obwiniający, oskarżający nastrój. Pracuj nad tym, nad czym masz kontrolę. Pracuj nad sobą. Nad być."
Stephen Covey

Wystarczy kliknąć

Pajacyk

Twój e-mail

%d bloggers like this: