Ryby mają głos!

Nadinterpretacja

Posted on: 2009-12-19

Jest takie stare chińskie powiedzenie „Niedopita herbata zostawia na filiżance ślad”. I mówi ono o tym, że niedopita herbata zostawia na filiżance ślad … :D

Jeśli często nadinterpretujesz, szukasz we wszystkim (również w tej chińskiej filiżance) drugiego dna, polecam Ci lekturę tego tekstu:

Powiedzmy, że facetowi imieniem Roger podoba się kobieta… Nazwijmy ja Elaine. Zaprasza ja do kina; ona się zgadza; spędzaja razem miły wieczór. Kilka dni pózniej proponuje jej obiad w restauracji i znów oboje sa zadowoleni.
Zaczynaja się spotykać regularnie i żadne z nich nie widuje się z nikim innym.
Aż któregos wieczoru w samochodzie, Elaine zauważa:

„A wiesz, że dzis mija dokładnie szesć miesięcy odkad się spotykamy?”
W samochodzie zapada cisza. Dla Elaine wydaje się ona strasznie głosna.
Dziewczyna mysli:
„Kurczę, może nie powinnam była tego mówić. Może on nie czuje się dobrze w naszym zwiazku. Może sadzi, że próbuję na nim wymusić jakieś zobowiazania, których on nie chce, albo na które nie jest jeszcze gotowy.”
A Roger mysli: „O rany. Szesć miesięcy”.
Elaine mysli: „Ale zaraz, ja sama nie jestem pewna, czy chcę takiego zwiazku. Czasami chciałabym mieć więcej przestrzeni, więcej czasu, żebym
mogła przemysleć, co chcę dalej zrobić z tym zwiazkiem. Czy ja naprawdę chcę, żebysmy posuwali się dalej…? W zasadzie… do czego my dażymy?
Czy tylko będziemy się nadal spotykać na tym poziomie intymnosci? Czy może zmierzamy ku małżeństwu? Ku dzieciom? Ku spędzeniu ze soba całego życia? Czy ja jestem już na to gotowa? Czy ja go własciwie w ogóle znam?”
A Roger mysli: „… czyli… to był… zobaczmy… czerwiec, kiedy zaczęlismy się umawiać, zaraz po tym, jak odebrałem ten samochód, a to znaczy… spójrzmy
na licznik… Cholera, już dawno powinienem zmienić olej!”
A Elaine mysli: „Jest zmartwiony. Widzę to po jego minie. Może to jest zupełnie inaczej? Może on oczekuje czegos więcej – większej intymnosci, większego
zaangażowania… Może on wyczuł – jeszcze zanim sama to sobie uswiadomiłam – moja rezerwę. Tak, to musi być to. To dlatego on tak niechętnie mówi o
swoich uczuciach. Boi się odrzucenia.”
A Roger mysli: „I musza jeszcze raz sprawdzić pasek klinowy. Cokolwiek te bałwany z warsztatu mówia, on nadal nie działa dobrze. I niech nie
próbuja tego zwalać na mrozy. Jakie mrozy? Jest 8 stopni, a ten silnik brzmi jak stara smieciarka! I jeszcze zapłaciłem tym niekompetentnym złodziejom 600$.”
A Elaine myśli: „Jest zły. Nie winię go. Też bym była na jego miejscu. Czuję się taka winna, każac mu przez to przechodzić, ale nic nie poradzę na to, co
czuję. Po prostu nie jestem pewna…”
A Roger mysli: „Pewnie powiedza, że gwarancja jest tylko na 90 dni. To własnie powiedza, szczury.”
A Elaine mysli: „Może jestem po prostu idealistka, czekajaca na rycerza na białym koniu, kiedy siedzę obok wspaniałego mężczyzny, mężczyzny, z
którym lubię być, na którym naprawdę mi zależy, któremu chyba także zależy na mnie. Mężczyzny, który cierpi z powodu mojej egoistycznej, dziecinnej,
romantycznej fantazji.”
A Roger mysli: „Gwarancja! Ja im dam gwarancję! Powiem, żeby ja sobie wsadzili w…”
– Roger – odzywa się Elaine.
– Co? – pyta Roger, wyrwany niespodziewanie z zamyslenia.
– Proszę, nie dręcz się tak – kontynuuje Elaine, a jej oczy zaczynaja napełniać się łzami – Może nigdy nie powinnam… Czuję się tak… (załamuje się i zaczyna szlochać)
– Co? – dopytuje się Roger.
– Jestem taka głupia… Wiem, że nie ma rycerza. Naprawdę wiem. To głupie. Nie ma rycerza i nie ma konia.
– Nie ma konia?
– Myslisz, że jestem głupia, prawda? – pyta Elaine.
– Nie! – odpowiada Roger, szczęsliwy, że wreszcie zna prawidłowa odpowiedz.
– Ja tylko… Ja tylko po prostu… Potrzebuję trochę czasu… (następuje 15-sekundowa cisza, podczas której Roger, myslac najszybciej jak
potrafi, próbuje znalezć bezpieczna odpowiedz. W końcu trafia na jedna, która wydaje mu się niezła)
– Tak – mówi.
Elaine, głęboko wzruszona, dotyka jego dłoni.
– Och, Roger, naprawdę tak czujesz? – pyta.
– Jak? – odpowiada pytaniem Roger.
– No, o tym czasie… – wyjasnia Elaine.
– Och… Tak.
(Elaine odwraca się ku niemu i patrzy mu głęboko w oczy, sprawiajac, że Roger zaczyna się czuć bardzo nieswojo i obawiać, co też ona może teraz
powiedzieć, zwłaszcza, jesli to dotyczy konia. W końcu Elaine przemawia)
– Dziękuję ci, Roger.
– To ja dziękuję – odpowiada mężczyzna.

Potem odwozi ja do domu, gdzie rozdarta, umęczona dusza chlipie w poduszkę aż do switu, podczas gdy Roger wraca do siebie, otwiera paczkę chipsów, włacza
telewizor i natychmiast pochłania go powtórka meczu tenisowego między dwoma Czechami, o których nigdy wczesniej nie słyszał. Cichy głosik w jego
głowie podpowiada mu, że w samochodzie wydarzyło się dzis cos ważnego, ale Roger jest pewny, że nigdy nie zrozumie, co, więc stwierdza, że lepiej wcale o tym
nie mysleć (tę sama taktykę stosuje w stosunku do głodu na swiecie).

Następnego dnia Elaine zadzwoni do swej najbliższej przyjaciółki, może do dwóch i przez szesć godzin będa omawiać tę sytuację. Drobiazgowo zanalizuja
wszystko, co ona powiedziała i wszystko, co on powiedział, po raz pierwszy, drugi i n-ty, interpretujac każde słowo, każda minę i każdy gest, szukajac niuansów znaczeń, rozważajac każda możliwosć… Będa o tym dyskutować, przez tygodnie, może przez miesiace, nie osiagajac żadnej konkluzji, ale także wcale się tym nie nudzac.

W tym samym czasie, Roger, grajac w golfa ze wspólnym przyjacielem jego i Elaine, zatrzyma się na chwilę przed uderzeniem, zastanowi i zapyta:
– Norman, nie wiesz, czy Elaine kiedys miała konia?

Odpowiedzi: 3 to "Nadinterpretacja"

Zaje…biste:)

Jakie to prawdziwe i widzę, że często łapię się na nadinterpretacji w stosunkach z ludźmi… ;)

GENIALNE!

Dodaj swój komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

psychoterapeuta - osoba posiadająca certyfikat szkoły psychoterapii lub będąca w trakcie jej zdobywania. Szkolenia PTP czy SN PTP mogą podjąć tylko osoby, które mają wykształcenie psychologiczne czy lekarskie albo od min. 5 lat pracują w ośrodkach zajmujących się psychoterapią.
 
Psycholog czy psychiatra bez szkolenia psychoterapeutycznego nie ma wystarczajacych umiejętności, żeby prowadzić psychoterapię.
 
Specjalista psychoterapii uzależnień i współuzależnienia to osoba, która skończyła wyższe studia (wystarczy pedagogika czy filozofia), oraz szkolenie PARPA - uważajcie w ośrodkach leczenia uzależnień.

Facebook

Chomik

Statystyki

  • 426,261 odsłon od 11 grudnia 2009

"Pracuj tylko w kręgu wpływu. Podejmuj zobowiązania i wywiązuj się z nich. Bądź latarnią, nie sędzią. Bądź wzorem, nie krytykiem. Bądź częścią rozwiązania, nie częścią problemu.

"Wypróbuj tę zasadę w małżeństwie, w rodzinie, w pracy. Nie dyskutuj nad słabościami innych. Nie dyskutuj nad własnymi. Jeśli popełnisz błąd, dostrzeż go jak najszybciej, napraw, wyciągnij z niego naukę. Nie popadaj w obwiniający, oskarżający nastrój. Pracuj nad tym, nad czym masz kontrolę. Pracuj nad sobą. Nad być."
Stephen Covey

Wystarczy kliknąć

Pajacyk

Twój e-mail

%d bloggers like this: