Autor: Flądra Data: 2011-02-04
Wiele razy czytałam teksty typu “od 3 lat regularnie spotykam się z terapeutką, mimo to mam ostatnio ogromnego doła, czy to normalne?”. Albo przyglądałam się ze zdziwieniem osobom, którą taką terapię przeszły, ale mimo tego – ich zachowanie, emocje ewidentnie wskazywały na to, że coś jest “nie halo”. Osobom, u których można zauważyć zaburzenia emocjonalne często mówiłam “idź na terapię DDA”, ale zupełnie nie wiedziałam co powiedzieć osobie, która taką terapię skończyła a nadal nie panuje nad własnymi emocjami …
W relacji pacjent – terapeuta, terapeuta, nawet najbardziej przyjacielski i sympatyczny jest “bogiem”. To on przecież ma pokazać pacjentowi jakie zachowania są toksyczne a jakie słuszne … Tak jak idąc do lekarza mamy nadzieję, że zostaniemy wyleczeni, takie same nadzieje pokładamy w terapeutach.
“Terapia DDA to tylko forma wsparcia. Problemy, które próbuje się w niej uleczyć są bardzo zawężone.” To ostatnio usłyszałam od psychoterapeutki z certyfikatem PTP.
Po moich wcześniejszych, dosyć nieudanych kontaktach z terapeutami, trochę mnie to zastanowiło. Zaczęłam więc szukać informacji na temat tego kim właściwie są terapeuci, których można spotkać w ośrodkach leczenia uzależnień i współuzależnienia.
“Nie każdy, kto się podaje za psychoterapeutę, nim jest.”
Żeby zostać psychoterapeutą z prawdziwego zdarzenia trzeba mieć nie tylko ukończone studia wyższe (nie wystarczy być psychologiem czy psychiatrą), ale trzeba też przejść własną psychoterapię oraz szkolenie trwające co najmniej 1250 godzin w ciągu co najmniej 4 lat – takie informacje można znaleźć na stronach PTP (http://www.ptp.org.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=40)
Dodatkowo można przejść specjalistyczne szkolenie w jakiejś konkretnej dziedzinie psychoterapii.
Ile to wszystko trwa – możecie obliczyć sobie sami … Terapeutka, z którą rozmawiałam, oprócz tego, że jest psychologiem klinicznym, certyfikowała się jakieś 7 lat.
Wg PARPY (źródło: http://www.parpa.pl), żeby uzyskać kwalifikacje zawodowe w zakresie terapii uzależnienia od alkoholu i współuzależnienia trzeba:
- po pierwsze: mieć “tytuł zawodowy lekarza, tytuł zawodowy magistra pielęgniarstwa lub tytuł zawodowy magistra nauk humanistycznych lub nauk społecznych lub pedagogiki”.
- po drugie: przejść szkolenie obejmujące 650 godzin zajęć dydaktycznych
- po trzecie: odbyć 70 godzin stażu klinicznego w placówce terapii uzależnień i współuzależnienia (czyli niejako udzielać pomocy terapeutycznej!) oraz przejść 80 godzin superwizji klinicznej (czyli czegoś w rodzaju konsultacji w prowadzonych przez siebie terapiach)
Poniżej zamieściłam harmonogram szkolenia placówki rekomendowanej przez PARPĘ. Zwróćcie uwagę na to, ile czasu szkolenie poświęca problemowi współuzależnienia, DDA i przemocy w rodzinie!! W sumie 133 godziny, a biorąc pod uwagę jak wyglądają terminy tych szkoleń – problematyki tej kursanci uczą się W NIECAŁE 3 TYGODNIE!!
Cały program to trzynaście 5-dniowych wyjazdów, rozłożonych mniej więcej w czasie kilkunastu miesięcy. 13 tygodni to mniej niż jeden semestr na studiach! :D
Reasumując: jeśli jesteś np. sympatycznym absolwentem filozofii i nie potrafisz znaleźć pracy, a masz ochotę sobie trochę pofilozofować, podumać nad ludzkim losem i jeszcze dostawać za to pieniądze, to zapisz się na szkolenie PARPY. 10 tysięcy złotych, które trzeba za to szkolenie zapłacić powinno się szybko zwrócić – w końcu alkoholików w naszym kraju pod dostatkiem, a i ich dzieci, które borykają się z życiem też nie mało … A że niewielu osobom tak naprawde pomożesz … cóż … przecież “wyniki terapii zależą od motywacji pacjenta”! No i oczywiście: “Fakt, że terapeuta nie odpowiada jakiejś osobie nie oznacza, że to zły terapeuta. To oznacza tylko, że nie jest to odpowiedni terapeuta dla tej konkretnej osoby.” :D
Tam gdzie nie wiadomo czy śmiać się czy płakać – wolę się śmiać …
HARMONOGRAM SZKOLENIA: (źródło: http://www.bk-europe.com.pl/index.php/harmonogram-szkolen.html)
W każdym z trzynastu zjazdów będzie około 50 godzin zajęć. Oznacza to, że np. blok tematyczny numer 8 obejmujący 88 godzin, będzie rozłożony w czasie dwóch zjazdów.
| Zjazdy: |
Bloki Tematyczne: | Trening | Wykłady | Warsztaty | Łącznie |
| 1 | Trening interpersonalny | 50 | 50 | ||
| 2 | Trening intrapsychiczny | 50 | 50 | ||
| 3 | Pomaganie w kontakcie indywidualnym | 9 | 41 | 50 | |
| 4 | Praca terapeutyczna z grupą | 5 | 45 | 50 | |
| 5 | Uzależnienie od alkoholu – etiologia, obraz kliniczny i metody diagnostyczne. Nawiązywanie pierwszego kontaktu z osobą uzależnioną, motywowanie do podjęcia terapii. Organizacja lecznictwa odwykowego | 17 | 50 | 67 | |
| 6 | Psychopatologia zaburzeń, psychoterapia | 18 | 15 | 33 | |
| 7 | Uzależnienia od alkoholu – etap terapii wstępnej i intensywnej. Metody i formy terapii | 9 | 39 | 48 | |
| 8 | Uzależnienie od alkoholu – etap terapii zaawansowanej | 8 | 80 | 88 | |
| 9 | Współuzależnienie | 7 | 41 | 48 | |
| 10 | Przemoc w rodzinie i współuzależnienie | 5 | 39 | 44 | |
| 11 | DDA, współuzależnienie i uzależnienie | 3 | 38 | 41 | |
| 12 | Pacjenci uzależnieni od innych substancji psychoaktywnych. Praca terapeutyczna z młodym pacjentem. | 13 | 34 | 47 | |
| 13 | Praca terapeutyczna z osobami pijącymi szkodliwie. Zagadnienia etyczne w pracy terapeuty uzależnień. Programy terapeutyczne placówek stacjonarnych i ambulatoryjnych. Prowadzenie dokumentacji medycznej. Monitorowanie przebiegu terapii, metody ewaluacji efektów terapii. | 6 | 28 | 34 | |
| Razem: | 100 | 100 | 450 | 650 |
Witam,
….przeszłam 9 tygodniową grupową terapię DDA, pracowałam tam nad emocjami, traumami, było bardzo ciężko ale tak jak przedmówca uważam iż ta terapia była najlepszą rzeczą jaka mogłam dla siebie zrobić:) Wiele DDA nie wie gdzie szukać pomocy, myśli że terapia jest bardzo droga, nie mając świadomości że istnieją poradnie gdzie terapia jest w 100% finansowana przez NFZ. Ja ukończyła terapię w Warszawie na ul. Rejonowej , polecam terapeutkę Joanne Wawerską-Kus:)
9 tygodni? a w jakim systemie? stacjonarnie czy ambulatoryjnie w formie terapii dziennej otwartej a może dochodzone 1-2 x w tygodniu ? bo jeśli to ostatnie, to Iskierko dopiero rozpoczęłas terapię. W 10-20 spotkań niewiele można zrobić.
Zwykłe leczenie nerwic w systemie zamkniętym trwa ok. 12 tygodni. W przypadku leczenia lęków i tików nawet rok na odziale.
Dokąd udać się na terapię w systemie stacjonarnym w Warszawie i okolicach zarówno płatnie i z NFZ’u? Dojrzewałam do tej decyzji długo i dojrzałam, to poważny dla mnie krok, zależy mi na trafnym wyborze poradni bądź ośrodka.
Ręki sobie nie dam uciąć ale Iskierka raczej miała na myśli 9 miesięczną terapię DDA. Znam poradnię na ul Rejonowej w Warszawie. Brat przeszedł 9 miesięczną grupową terapię DDA w tej poradni właśnie u Pani Joanny Wawerskiej – Kus. Ja z kolei odbyłam 12 miesięczną terapię indywidualną w tej poradni u Pani Joanny Filipowicz.
Z czystym sumieniem mogłabym polecić tę poradnię oraz terapeutów jako zaufanych. Brat był zadowolony z terapii ja natomiast powiem że moja terapia całkowicie mnie przerosła. Gdy szłam na terapię nie wiedziałam do końca co mi jest bo płakałam bez powodu a może i z powodu życia którego całkowicie nie pamiętałam. Po 2 miesiącach wiele mi się przypomniało – do tego doszły inne problemy… Wszystko to mnie przerosło, dziś dziękuję bratu że polecił mi tę poradnię. Zaufałam i się nie zawiodłam.
Jeśli chodzi o stwierdzenie `im bardziej państwowe tym wyższy poziom` to mogę jedynie powiedzieć że moja terapia była całkowicie refundowana przez NFZ a pracownicy i terapia profesjonalna.
Do karmelitki: nie wiem czy to jeszcze aktualne ale może jeśli nie Tobie to komuś się przyda… Gdy przypomniałam sobie przeszłość i przez to się kompletnie załamałam w trakcie terapii trafiłam przypadkowo na osobę która podsunęła mi namiar na Instytut Psychiatrii i Neurologii w Warszawie (tam chyba trzeba się kierować na ośrodek terapii uzależnień- ale nie jestem pewna bo mi pomógł zespół z rejonowej, spisałam namiary jedynie z karteczki którą wtedy dostałam). Nr tel wygląda na stacjonarny więc chyba na początku (22) 845 82 685. Ponoć bardzo dobra placówka.
Witam! Dokąd udać się na terapie
w Olsztynie?
Po pierwsze, najpierw trzeba udać się do poradni zdrowia psychicznego. tam już pokierują dalej. Jeśli jest psychoterapeuta, to prawdopodobnie najpierw będzie kilka spotkań z nim. Następnie dadzą skierowanie do ośrodka, jeśli będzie taka potrzeba i wola.
2011-02-05 @ 16:17
Terapia DDA to nie ściema.
Psychoterapeutą może zostać nawet osoba ze średnim wykształceniem, bo psychoterapia to bardziej sztuka niż rzemiosło. Dobrze jest, jeśli jest wiedza ogólna psychologiczna, ale ona nie przesądza o efektach pracy. Kursy są po to, aby na nich nabyć specyficznych umiejętności oraz specyficznej wiedzy dotyczącej leczenia danego problemu. W przypadku DDA/DDD dotyczy to interakcji w łonie rodziny generacyjnej. Specjalista od nerwic zajmuje się nerwicami, a specjalista od psychoz – anoreksją i bulimią, depresjami i schizofrenią. Z kolei ktoś od uzależnień chemicznych będzie specjalizował się w leczeniu alkoholików i narkomanów. Nawiasem mówiąc, uzależnienia to nie tylko alkohol i dragi, to także seks, hazard, jedzenie i inne. W Polsce jest tylko dosłownie jeden wykształcony specjalista od uzależnień seksualnych, choć seksuologów jest kilkuset. W Polsce zbyt wąsko kształci się w temacie uzależnień, a niemal każdy DDA/DDD ma problemy w tej materii. U mężczyzn to najczęściej wadliwa samooocena i nałogowa masturbacja albo anoreksja seksualna.
Nota bene, mechanizm uzależeniania psychicznego i neurologicznego jest taki sam dla wszystkich typów uzależnień. Nie stoi więc nic na przeszkodzie, aby specjaliści od alkoholu rozszerzyli swą wiedzę na pozostałe zagadnienia.
A wracając do DDA/DDD.
Są dwie formy pomocy terapeutycznej. Psychoterapia DDA indywidualna i grupowa oraz grupy samopomocowe. Terapia DDA ma głównie charakter kongitywny (poznawczy), daje wiedzę skąd się wzięły problemy, jak to ciągnie się przez pokolenia, ale nie przepracowuje emocji (bo nie ma na to dość czasu lub pieniędzy), podczas gdy dopiero mitingi na grupach samopomocowych dają mozliwość popracowania nad emocjami.
Można oczywiście chodzić na terapię grupową czy mitingi, by sobie “posłuchać” bezpiecznych i pikantnych historyjek z cudzego życia lub pointelektualizować się opowiadając historie z własnego życia, ale taka forma “uczestnictwa” to w większości strata czasu, bo intelektualizacja to mechanizm obronny chroniący przed przeżywaniem i wyrażaniem przy ludziach przykrych emocji. Inna forma owej intelektualnej ucieczki przed swoimi emocjami, to teoretyzowanie a więc mówienie “normalne jest że człowiek czuje to a tamto”, zamiast powiedzieć “czuję, że boję się tego, a tego”.
Żadna terapia nie jest skuteczna jeśli podchodzi się do niej wyłącznie intelektualnie. Jeśli człowiek z problemami nie ma dostępu do własnych emocji, to może i 20 lat chodzić na terapię indywidualną czy grupową do profesora psychiatrii-psychologii i dosłownie nic z tego nie wyniknie. Dopiero odstawienie wszystkich nałogowych (kompulsywno-obsesyjnych) “podpórek” uwalnia emocje (dotyczy to też np. papierosów). Niestety często jest to wadliwy seks lub fantatyczna religia, a w te obszary rzadko, który terapeuta czy grupa odważy się wkraczać, choć z punktu widzenia zdrowienia jest to konieczne. Warto więc zapoznawać się zmateriałami z grup pokrewnych np. SLAA.
Siła grupy tkwi w róznorodności przeżyć, doświadczeń i pomysłów. A postęp terapii następuje, gdy uczestnicy konfrontują się właśnie w grupie z własnymi słabościami, lękami, wstydem, żalem, złością itd. Temu przecież służby program 12 kroków. Żaden psychoterapeuta nie będzie w stanie zastąpić grupy, choćby nie wiem ile rodzajów studiów i szkoleń przeszedł, jak wiele umiejętności i certyfikatów posiadał i jak wielki i pojemny miał łeb.
Terapia to ból, a nie bezpieczeństwo, za którym DDA/DDD uganiało się całe życie przed terapią, stosując rózne triki i manipulcje emocjami, ciałem i innymi ludźmi!
Dlaczego niekiedy terapia nie działa?
chocby dlatego, że w Polsce przyjęło się powszechnie formułę terapii pasywnej. To pacjent ma odkrywać samodzielnie ścieżkę zdrowienia, a terapeuta cierpliwie go słucha, czekając aż pacjent nabierze sam odwagi do skonfrontowania się emocjami. Pacjent cżęsto nie wie, jak działa terapia, jest to przed nim ukrywane “by nie popsuć spontaniczności i możliwych efektów terapii”. Tylko, że taki ktoś może chodzić właśnie 3 lata i nic z tego nie wyciągnąć, bo nie rozumie po co i na co to wszystko. Nie wie, jak pracować nad sobą.
Dobrym terapeutą nie jest ten, kto ma wiele certyfikatów, ale ten, kto potrafi zastosować rózne szkoły i techniki terapeutyczne w zależności od potrzeb pacjenta. Potrafi odesłać do innego specjalisty, gdy widzi, że temat wykracza poza jego kompetencje.
Szkoda, że w Polsce tak wielu terapeutów lekceważy grupy DDA, choć sami odnoszą często mizerne rezultaty.