DDA – Ryby mają głos!

Terapia DDA to ściema!

Autor: Flądra Data: 2011-02-04

Wiele razy czytałam teksty typu “od 3 lat regularnie spotykam się z terapeutką, mimo to mam ostatnio ogromnego doła, czy to normalne?”. Albo przyglądałam się ze zdziwieniem osobom, którą taką terapię przeszły, ale mimo tego – ich zachowanie, emocje ewidentnie wskazywały na to, że coś jest “nie halo”. Osobom, u których można zauważyć zaburzenia emocjonalne często mówiłam “idź na terapię DDA”, ale zupełnie nie wiedziałam co powiedzieć osobie, która taką terapię skończyła a nadal nie panuje nad własnymi emocjami …
W relacji pacjent – terapeuta, terapeuta, nawet najbardziej przyjacielski i sympatyczny jest “bogiem”. To on przecież ma pokazać pacjentowi jakie zachowania są toksyczne a jakie słuszne … Tak jak idąc do lekarza mamy nadzieję, że zostaniemy wyleczeni, takie same nadzieje pokładamy w terapeutach.

“Terapia DDA to tylko forma wsparcia. Problemy, które próbuje się w niej uleczyć są bardzo zawężone.” To ostatnio usłyszałam od psychoterapeutki z certyfikatem PTP.
Po moich wcześniejszych, dosyć nieudanych kontaktach z terapeutami, trochę mnie to zastanowiło. Zaczęłam więc szukać informacji na temat tego kim właściwie są terapeuci, których można spotkać w ośrodkach leczenia uzależnień i współuzależnienia.

“Nie każdy, kto się podaje za psychoterapeutę, nim jest.”
Żeby zostać psychoterapeutą z prawdziwego zdarzenia trzeba mieć nie tylko ukończone studia wyższe (nie wystarczy być psychologiem czy psychiatrą), ale trzeba też przejść własną psychoterapię oraz szkolenie trwające co najmniej 1250 godzin w ciągu co najmniej 4 lat – takie informacje można znaleźć na stronach PTP (http://www.ptp.org.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=40)

Dodatkowo można przejść specjalistyczne szkolenie w jakiejś konkretnej dziedzinie psychoterapii.
Ile to wszystko trwa – możecie obliczyć sobie sami … Terapeutka, z którą rozmawiałam, oprócz tego, że jest psychologiem klinicznym, certyfikowała się jakieś 7 lat.

Wg PARPY (źródło: http://www.parpa.pl), żeby uzyskać kwalifikacje zawodowe w zakresie terapii uzależnienia od alkoholu i współuzależnienia trzeba:
- po pierwsze: mieć “tytuł zawodowy lekarza, tytuł zawodowy magistra pielęgniarstwa lub tytuł zawodowy magistra nauk humanistycznych lub nauk społecznych lub pedagogiki”.
- po drugie: przejść szkolenie obejmujące 650 godzin zajęć dydaktycznych
- po trzecie: odbyć 70 godzin stażu klinicznego w placówce terapii uzależnień i współuzależnienia (czyli niejako udzielać pomocy terapeutycznej!) oraz przejść 80 godzin superwizji klinicznej (czyli czegoś w rodzaju konsultacji w prowadzonych przez siebie terapiach)

Poniżej zamieściłam harmonogram szkolenia placówki rekomendowanej przez PARPĘ. Zwróćcie uwagę na to, ile czasu szkolenie poświęca problemowi współuzależnienia, DDA i przemocy w rodzinie!! W sumie 133 godziny, a biorąc pod uwagę jak wyglądają terminy tych szkoleń – problematyki tej kursanci uczą się W NIECAŁE 3 TYGODNIE!!
Cały program to trzynaście 5-dniowych wyjazdów, rozłożonych mniej więcej w czasie kilkunastu miesięcy. 13 tygodni to mniej niż jeden semestr na studiach! :D

Reasumując: jeśli jesteś np. sympatycznym absolwentem filozofii i nie potrafisz znaleźć pracy, a masz ochotę sobie trochę pofilozofować, podumać nad ludzkim losem i jeszcze dostawać za to pieniądze, to zapisz się na szkolenie PARPY. 10 tysięcy złotych, które trzeba za to szkolenie zapłacić powinno się szybko zwrócić – w końcu alkoholików w naszym kraju pod dostatkiem, a i ich dzieci, które borykają się z życiem też nie mało … A że niewielu osobom tak naprawde pomożesz … cóż … przecież “wyniki terapii zależą od motywacji pacjenta”! No i oczywiście: “Fakt, że terapeuta nie odpowiada jakiejś osobie nie oznacza, że to zły terapeuta. To oznacza tylko, że nie jest to odpowiedni terapeuta dla tej konkretnej osoby.” :D

Tam gdzie nie wiadomo czy śmiać się czy płakać – wolę się śmiać …

HARMONOGRAM SZKOLENIA: (źródło: http://www.bk-europe.com.pl/index.php/harmonogram-szkolen.html)
W każdym z trzynastu zjazdów będzie około 50 godzin zajęć. Oznacza to, że np. blok tematyczny numer 8 obejmujący 88 godzin, będzie rozłożony w czasie dwóch zjazdów.

Zjazdy:
Bloki Tematyczne: Trening Wykłady Warsztaty Łącznie
1 Trening interpersonalny 50     50
2 Trening intrapsychiczny 50     50
3 Pomaganie w kontakcie indywidualnym   9 41 50
4 Praca terapeutyczna z grupą   5 45 50
5 Uzależnienie od alkoholu – etiologia, obraz kliniczny i metody diagnostyczne. Nawiązywanie pierwszego kontaktu z osobą uzależnioną, motywowanie do podjęcia terapii. Organizacja lecznictwa odwykowego   17 50 67
6 Psychopatologia zaburzeń, psychoterapia   18 15 33
7 Uzależnienia od alkoholu – etap terapii wstępnej i intensywnej. Metody i formy terapii   9 39 48
8 Uzależnienie od alkoholu – etap terapii zaawansowanej   8 80 88
9 Współuzależnienie   7 41 48
10 Przemoc w rodzinie i współuzależnienie   5 39 44
11 DDA, współuzależnienie i uzależnienie   3 38 41
12 Pacjenci uzależnieni od innych substancji psychoaktywnych. Praca terapeutyczna z młodym pacjentem.   13 34 47
13 Praca terapeutyczna z osobami pijącymi szkodliwie. Zagadnienia etyczne w pracy terapeuty uzależnień. Programy terapeutyczne placówek stacjonarnych i ambulatoryjnych. Prowadzenie dokumentacji medycznej. Monitorowanie przebiegu terapii, metody ewaluacji efektów terapii.   6 28 34
  Razem: 100 100 450 650

Odpowiedzi: 16 to "Terapia DDA to ściema!"

Terapia DDA to nie ściema.
Psychoterapeutą może zostać nawet osoba ze średnim wykształceniem, bo psychoterapia to bardziej sztuka niż rzemiosło. Dobrze jest, jeśli jest wiedza ogólna psychologiczna, ale ona nie przesądza o efektach pracy. Kursy są po to, aby na nich nabyć specyficznych umiejętności oraz specyficznej wiedzy dotyczącej leczenia danego problemu. W przypadku DDA/DDD dotyczy to interakcji w łonie rodziny generacyjnej. Specjalista od nerwic zajmuje się nerwicami, a specjalista od psychoz – anoreksją i bulimią, depresjami i schizofrenią. Z kolei ktoś od uzależnień chemicznych będzie specjalizował się w leczeniu alkoholików i narkomanów. Nawiasem mówiąc, uzależnienia to nie tylko alkohol i dragi, to także seks, hazard, jedzenie i inne. W Polsce jest tylko dosłownie jeden wykształcony specjalista od uzależnień seksualnych, choć seksuologów jest kilkuset. W Polsce zbyt wąsko kształci się w temacie uzależnień, a niemal każdy DDA/DDD ma problemy w tej materii. U mężczyzn to najczęściej wadliwa samooocena i nałogowa masturbacja albo anoreksja seksualna.
Nota bene, mechanizm uzależeniania psychicznego i neurologicznego jest taki sam dla wszystkich typów uzależnień. Nie stoi więc nic na przeszkodzie, aby specjaliści od alkoholu rozszerzyli swą wiedzę na pozostałe zagadnienia.

A wracając do DDA/DDD.
Są dwie formy pomocy terapeutycznej. Psychoterapia DDA indywidualna i grupowa oraz grupy samopomocowe. Terapia DDA ma głównie charakter kongitywny (poznawczy), daje wiedzę skąd się wzięły problemy, jak to ciągnie się przez pokolenia, ale nie przepracowuje emocji (bo nie ma na to dość czasu lub pieniędzy), podczas gdy dopiero mitingi na grupach samopomocowych dają mozliwość popracowania nad emocjami.
Można oczywiście chodzić na terapię grupową czy mitingi, by sobie “posłuchać” bezpiecznych i pikantnych historyjek z cudzego życia lub pointelektualizować się opowiadając historie z własnego życia, ale taka forma “uczestnictwa” to w większości strata czasu, bo intelektualizacja to mechanizm obronny chroniący przed przeżywaniem i wyrażaniem przy ludziach przykrych emocji. Inna forma owej intelektualnej ucieczki przed swoimi emocjami, to teoretyzowanie a więc mówienie “normalne jest że człowiek czuje to a tamto”, zamiast powiedzieć “czuję, że boję się tego, a tego”.

Żadna terapia nie jest skuteczna jeśli podchodzi się do niej wyłącznie intelektualnie. Jeśli człowiek z problemami nie ma dostępu do własnych emocji, to może i 20 lat chodzić na terapię indywidualną czy grupową do profesora psychiatrii-psychologii i dosłownie nic z tego nie wyniknie. Dopiero odstawienie wszystkich nałogowych (kompulsywno-obsesyjnych) “podpórek” uwalnia emocje (dotyczy to też np. papierosów). Niestety często jest to wadliwy seks lub fantatyczna religia, a w te obszary rzadko, który terapeuta czy grupa odważy się wkraczać, choć z punktu widzenia zdrowienia jest to konieczne. Warto więc zapoznawać się zmateriałami z grup pokrewnych np. SLAA.

Siła grupy tkwi w róznorodności przeżyć, doświadczeń i pomysłów. A postęp terapii następuje, gdy uczestnicy konfrontują się właśnie w grupie z własnymi słabościami, lękami, wstydem, żalem, złością itd. Temu przecież służby program 12 kroków. Żaden psychoterapeuta nie będzie w stanie zastąpić grupy, choćby nie wiem ile rodzajów studiów i szkoleń przeszedł, jak wiele umiejętności i certyfikatów posiadał i jak wielki i pojemny miał łeb.
Terapia to ból, a nie bezpieczeństwo, za którym DDA/DDD uganiało się całe życie przed terapią, stosując rózne triki i manipulcje emocjami, ciałem i innymi ludźmi!

Dlaczego niekiedy terapia nie działa?
chocby dlatego, że w Polsce przyjęło się powszechnie formułę terapii pasywnej. To pacjent ma odkrywać samodzielnie ścieżkę zdrowienia, a terapeuta cierpliwie go słucha, czekając aż pacjent nabierze sam odwagi do skonfrontowania się emocjami. Pacjent cżęsto nie wie, jak działa terapia, jest to przed nim ukrywane “by nie popsuć spontaniczności i możliwych efektów terapii”. Tylko, że taki ktoś może chodzić właśnie 3 lata i nic z tego nie wyciągnąć, bo nie rozumie po co i na co to wszystko. Nie wie, jak pracować nad sobą.

Dobrym terapeutą nie jest ten, kto ma wiele certyfikatów, ale ten, kto potrafi zastosować rózne szkoły i techniki terapeutyczne w zależności od potrzeb pacjenta. Potrafi odesłać do innego specjalisty, gdy widzi, że temat wykracza poza jego kompetencje.
Szkoda, że w Polsce tak wielu terapeutów lekceważy grupy DDA, choć sami odnoszą często mizerne rezultaty.

Skąd taka informacja, że w Polsce psychoterapeuci lekceważą grupy dla DDA, skąd informacja że podejście jest poznawcze, skąd informacja że terapeuci pracujący z DDA mogą mieć wykształcenie średnie???
Akurat sama pracuję w tym zawodzie i jestem zdumiona powyższymi wywodami.
Owszem w odwyku mogą pracować osoby ze średnim wykształceniem po odpowiednich kursach jako instruktorzy ale ich praca ma ograniczony charakter – pracują głównie z alkoholikami i osobami współuzależnionymi na etapie podstawowym, jeżeli chodzi o pracę z DDA jest to niewskazane.

Co do podejścia poznawczego – to ono nie jest dominujące w pracy z DDA , wręcz przeciwnie bo w pracy z DDA pracuje się często nad traumą i pracuje się bardzo w sferze emocjonalnej. Ale do tego jest potrzebny psychoterapeuta który oprócz ścieżki odwykowej robi jeszcze szkołę psychoterapii.

Więc do certyfikatów psychoterapeuty, które autor komentarza zdeprecjonował – można tylko ubolewać, że tak niewiele osób w polskim odwyku stara się mieć tez inny certyfikat niż specjalisty terapii uzależnień. Jeżeli jakieś terapie DDA mają mizerny efekt to nie z nadmiaru certyfikatów ale wręcz odwrotnie, bo certyfikat specjalisty terapii uzależenień przygotowuje wyłącznie do pracy z osobami uzależnionymi i współuzależnionymi a nie z DDA !!! Stąd ten mizerny efekt. Do pracy z DDA przygotowują szkoły psychoterapii, a to kolejne 4 lata szkolenia, nie mówiąc o ogromnych kosztach finansowych, które ponosi się zazwyczaj samodzielnie.

A jeżeli chodzi o terapię grupową to jej brak nie wynika z tego że w odwyku uważa się iż lepiej pracować indywidualnie z DDA niż grupowo, ale dlatego że większość personelu nie jest przeszkolona do psychoterapii głębokiej i zwyczajnie nie czują się na siłach poprowadzić taką grupę sięgając głęboko do emocji.

“Do pracy z DDA przygotowują szkoły psychoterapii, a to kolejne 4 lata szkolenia, nie mówiąc o ogromnych kosztach finansowych, które ponosi się zazwyczaj samodzielnie.”

Ciesze się, że to napisałaś :)

Pani Joanno, gdyby pani napisała swój komentarz jako odpowiedź na mój, to odpowiedziałbym wcześniej.

Pozwolę sobie wyjasnić pewne kwestie, bo widzę, że pani uniosła się gniewem? zupełnie niepotrzebnie.

Gdy pisałem o psychoterapii jako sztuce, pisałem ogólnie o zasadach panujących na świecie. Na przykład USA oprócz tzw. registered/licenced psychoteraputists są nie zwykli (nie wymagane kwalifikacje i egzaminy), councellors oraz coaches. W Unii Europejskiej tylko 6 bodaj krajów uregulowało (zamknęło) dostęp do zawodu psychoterapeuty osobom z niewyższym wykształceniem. W Polsce praktyki psychotereapeutyczne do 31.12.2010 roku (zgodnie z projektem ustawy o zawodach medycznych i centralnym rejestrze) mogły prowadzić wszystkie osoby bez względu na wykształcenie. Nie wiem, jaki jest stan prawny na rok 2011, czy ten projekt ustawy wszedł. Ale nawet w tym projekcie psychoterapeutą uzależnień mogłaby zostac osoba np. po akademii rolniczej, kończąc stosowny kurs. Zresztą przecież do dziś na stronie parpa regulamin jawnie mówi, że tak dokładnie może być.

Pisząc, że psychoterapia to bardziej sztuka, niż wyuczone rzemiosło w żaden sposób nie umniejszam wiedzy tym, którzy ukończyli stosowne warsztaty, studia, kursy nierzadko za zdziersko wysokie czesne. Chciałem tylko wskazać, że niestety samo ich ukończenie nie gwarantuje sukcesu na gruncie praktycznym. Wreszcie wysokie opłaty powodują, że zawód ten traci charakter misyjności a staje się zwykłym biznesem. Sam spotkałem certyfikowanego wielokrotnie psychoterapeutę, który powiedział wprost; jego nie interesuje czy pacjent skorzysta z jego porad, czy przyjdzie na sesję czy wykona pracę i polepszy mu się. On nie ma misji, to dla niego po prostu zawód, sposób na zarabianie. A zauważyłem, że przenosi na swoich pacjentów nie rozwiązane problemy ze swego domu np. oczekiwanie uznania i aprobaty, lęki i pseudo metody, jak np. ucieczka, izolacja, uznawanie, że agorafobia ma być i jest to naturalne. Takie właśnie porady świadczy. Jak widać, zdobycie formalnego wykształcenia nie gwarantuje odpowiedniej jakości, a nierzadko lepszą pomoc świadczą samouki albo też towarzysze na grupie samopomocowej.

To pierwsza sprawa.
Druga – niechęć “pełnych” psychoterapeutów do tzw. specjalistów “odwykowców” i terapii DDA. Niechęć tą zaobserwowałem u jeden z psycholożek-terapeutek w Bytomiu oraz moja koleżanka uczęszczająca na terapię indywidualną w Gliwicach. Czytałem także wypowiedzi na forach zamkniętych i wygląda na to, że w ramach PSTP jest jakiś konflikt ideologiczny z terapeutami tylko-uzaleznień. Nie wnikam w szczegóły. Ale z różnych źródeł, także z grup mitingowych dochodzą mnie takie właśnie informacje.

trzecia sprawa, podejście poznawcze. nie mogę powiedzieć jak wygląda terapia prowadzona przez prawie 900 licencjonowanych terapeutów w Polsce, ale mogę powiedzięć coś nt jednego z miast Górnego Sląska. W tym mieście terapia własnie tak wyglądała.

Na dobrą sprawę, pani jako psychoterapeutka winna wiedzieć, że NIE WOLNO STOSOWAĆ akronimu DDA w odniesieniu kwalifkacji zawodowych lub nazw form terapiii. Zabrania to statut ACoA
Prosze tylko pamiętać, że nie ma niczego takiego, jak “terapia DDA/DDD”, ani nie powinno być certyfikatów z tym oznaczeniem. Ktokolwiek wydałby taki certyfikat jest hochsztaplerem, bo nie ma żadnych badań empirycznych nad jakąs osobną “terapią DDA/DDD”. Są natomiast badania z terapii osób z poszczególnymi zaburzeniami nerwicowymi /lub zaburzeniami osobowości, co w istocie prawie w całości pokrywa dyskutowaną tematykę. Lecz dobrze pani wie, że każde z zaburzeń ma swoją skuteczną metodę, podczas gdy inne alterantywne nie działają dobrze lub wcale. Np. Terapia kognitywna działa wyśmienicie w dystymii, ale jest mało skuteczna w leczeniu natręctw i lęków. Terapia bólu piewotnego uwalnia od róznych postaci lęku i zaburzeń nerwicowych powstałych w dzieciństwie, ale nie rozwiąże problemów powstałych już w życiu dorosłym (np. małzeńskich). Terapia behawioralna jest nieskuteczna w leczeniu parafilii. I tak można mnożyć podając przykłady. Niestety środowisko psychologów i psychoterapeutów niemal uniemożliwia dobranie metody do potrzeb, bo w Polsce literatura przedstawiające efekty jest praktycznie niedostępna nawet w bibliotekach naukowych. To, co jest to najczęściej produkcja prlowska, a wiec mocno już nieaktualna.

Ma pani rację w tym, że specjaliści wyłącznie od uzależnień i współuzależnień nie są formalnie kwalifikowani do pracy z DDA czy DDD. “Zwykły” psychoterapeuta nerwic ma większe tutaj formalne kwalifikacje niż owe towarzystwo z PARPA. Zresztą w regulaminie PARPA wyraźnie pisze, że nie powinni oni wchodzić na obszary wykraczające poza ich kwalifkacje, a psychoterapię ogólną mogą prowadzić dopiero po zdobyciu stosownych innych kwalifikacji.

Niestety, gdy wejdzie pani fora internetowe pacjentów, to dowie się, że owi specjaliści masowo zajmują się psychoterapią nerwicowców, wszystkich z rodzin dysfunkcyjnych z zaburzeniami osobowści, a nawet schizofrenikami. Zajmują się tym mimo, że nie posiadają oni żadnego certyfikatu na którąś z głównych szkół psychoterapeutycznych (poznawczo-behawioralna,
psychodynamiczna, systemowa, integracyjna,
humanistyczna).
Czy to oznacza, że są totalnie niekompetentni? Czy to oznacza, że nie wolno im stosować np NLP albo terapię Bradshawa? Czy to oznacza, że są nieskuteczni? Niekoniecznie, aczkolwiek osobom tym może brakować odpowiednich technik psychoterapeutycznych, które skróciłyby wydatnie okres terapii, a więc i koszty.

Jestem natomiast ciekaw, w jaki sposób poradziłaby pani sobie z osobą, która utraciła całkowicie od dzieciństwa kontakt z swoimi emocjami. Po prostu ich nie odczuwa, nie czuje żadnych zmian fizjologicznych i niefizjologiznych w ciele na nawet brutalne bodźce. Z tego, co zdołałem się zorientować w rowmowach z terapeutami i w polskim piśmiennictwie ten problem w ogóle nie jest ani opracowany, ani omawiany, a w dwóch przypadkach mylony z “niezdolnością do opisywania emocji”, z aleksytymią.

Tak juz na uboczu. “kodeks etyczny” uzależnieniowców zabrania im udostepniania osobom “spoza branży” danych totyczących technik diagnostycznych i terapeutycznych a także efektów psychoterapii. Nie znana jest więc efektywność prowadzej terapii. Nie wiadomo, jaki odsetek uczestników zdrowieje. Nie wiedzą tego przyszli potencjalni pacenci, ani nawet koledzy psychoterapeuci.
Można za to przeczytac mnóstwo literatury klinicznej i empirycznej na zachodzie, gdzie takie dane się szeroko upowszechnia.

Inny problem a raczej zjawisko to tzw. grupy samopomocowe, które w świetle monografii Lidii Grzesiuk pt “Psychoterapia, Szkoły zjawiska, techniki i specyficzne problemy. ” jest formą psychoterapii tyle, że prowadzonej bez terapeuty.
odnośnie funkcjonowania polskich grup DDA/DDD. Ktoś sobie niestety robi biznes kosztem pacjentów. Mianowicie zabrania się pacjentom i uczestnikom grup samopomocowych DDA sięgania po literaturę niezaaprobowana przez “konferencję DDA”. Ponieważ w Polsce nie ma struktur DDA więc ową wolę “konferencji” przekazują terapueci zabraniając np. korzystania z czerwonej księgi ACoA lub opracowań i podręczników psychologicznych, psychoterapeutycznych innych niż np. z wydawnictwa A……. Wygląda to tak, jakby ktoś z członków z certyfikatami założył sobie przedsiębiorstwo-wydawnictwo A…… a reszta kolegów i kolezanek grzecznie wspierała biznesik przez stosowanie absurdalnych zakazów. Ponieważ tej liteatury “dozwolonej” jest jak kot napłakał, a wiedzę można zasięgnąc “za opłatą” u certyfikowanych terapeutów, to wygląda to jak kręcenie lodów na nieszczęściu osób wyrosłych w rodzinach dysfunkcyjnych. Taka forma psychomanipulacji sekciarskiej.

Ważne, aby uczestnicy grup DDA wiedzieli o tym, że
jest to wbrew tradycjom wspólnoty DDA. Nikt nie ma prawa mówić, co kto ma robić lub nie wolno robić, nawet psychoterapeuta, który w takiej grupie DDA uczestniczy.

Terapia DDA nie jest sciema, ale tez faktycznie duzo zalezy od tego czy zgramy sie z psychoterapeutam, na jakiego psychoterapeute trafimy (kompetencje, doswiadczenie) i na ile jestesmy w stanie nad soba pracowac. Wielu osobom wydaje sie, ze wystarczy chodzic a efekty przyjda same, gdy ich nie ma to terapia nazywana jest sciema. Nic sie samo nie dzieje. Ja mam za soba 3,5 roku wlasnej posychoterapii i podobnie jak osoba wyzej moge powiedziec, ze nie jest to ani latwe ani mile doswiadczenie, byly tez mysli o zarzuceniu terapii, kryzysy, bo w istocie psychoterapia nie jest spotkaniem dwojki przyjaciol, ale procesem leczenia, powiedzialabym, ze czesto walka z samym ze soba o lepsze jutro, o wlasny rozwoj. Nie polega wiec na glaskaniu po glowce. Wymaga ogromnego wysilku, samozaparcia i determinacji, szczegolnie w kryzysach ktorych sie w trakcie doswiadcza. Nie jest latwo spojrzec na siebie z perspektywy, ktora juz nie ukazuje nas jako biednych, poszkodowanych przez los, szlachetnych ale niezrozumianych i niedocenionych, ale tych ktorzy podejmuja decyzje za ktore sami sa odpowiedzialni.

p.s
Dodam jeszcze, że do certyfikatu na specjalistę terapii uzależnień przedstawia się dwie prace , opisujące przebieg terapii z osobą uzależnioną i współuzależnioną. Ewentualna praca z DDA jest poza jakąkolwiek merytoryczną kontrolą. Tego się też nie superwizuje w ramach polskiego odwyku, takich pacjentów superwizuje się (czyli omawia kierunki pracy terapeutycznej) tylko w szkołach psychoterapii, o ile terapeuta odwykowy taką szkołę robi, co jak napisałam należy do rzadkości.

Ogólnie do wpisu dodałbym komentarz, że leczenie w tym obszarze jest podobne do edukacji w naszym kraju – im bardziej państwowe, tym wyższy poziom.

Brałem udział w takiej terapii i raczej bym to ściemą nie nazwał. Nie było przyjemnie i miałem myśli o zarzuceniu terapii, nawet fizyczne dolegliwości. A po wszystkim, choć to był dopiero początek zmian, wiedziałem, jak bardzo tej terapii potrzebowałem.

Ten ośrodek, w którym robiłem swoja terapię to http://www.OPiTU.pl w Gdyni.

a mógłbyś podać nazwiska terapeutów, którzy prowadzili Twoją terapię ?
Z tego co wiem, terapeuci czasem rotują a to od nich zależy jakość terapii.
Być może, ktoś z Gdyni szuka właśnie dobrego specjalisty, taka rekomendacja byłaby bardzo pomocna :)

Witam,
….przeszłam 9 tygodniową grupową terapię DDA, pracowałam tam nad emocjami, traumami, było bardzo ciężko ale tak jak przedmówca uważam iż ta terapia była najlepszą rzeczą jaka mogłam dla siebie zrobić:) Wiele DDA nie wie gdzie szukać pomocy, myśli że terapia jest bardzo droga, nie mając świadomości że istnieją poradnie gdzie terapia jest w 100% finansowana przez NFZ. Ja ukończyła terapię w Warszawie na ul. Rejonowej , polecam terapeutkę Joanne Wawerską-Kus:)

9 tygodni? a w jakim systemie? stacjonarnie czy ambulatoryjnie w formie terapii dziennej otwartej a może dochodzone 1-2 x w tygodniu ? bo jeśli to ostatnie, to Iskierko dopiero rozpoczęłas terapię. W 10-20 spotkań niewiele można zrobić.
Zwykłe leczenie nerwic w systemie zamkniętym trwa ok. 12 tygodni. W przypadku leczenia lęków i tików nawet rok na odziale.

Dokąd udać się na terapię w systemie stacjonarnym w Warszawie i okolicach zarówno płatnie i z NFZ’u? Dojrzewałam do tej decyzji długo i dojrzałam, to poważny dla mnie krok, zależy mi na trafnym wyborze poradni bądź ośrodka.

Ręki sobie nie dam uciąć ale Iskierka raczej miała na myśli 9 miesięczną terapię DDA. Znam poradnię na ul Rejonowej w Warszawie. Brat przeszedł 9 miesięczną grupową terapię DDA w tej poradni właśnie u Pani Joanny Wawerskiej – Kus. Ja z kolei odbyłam 12 miesięczną terapię indywidualną w tej poradni u Pani Joanny Filipowicz.
Z czystym sumieniem mogłabym polecić tę poradnię oraz terapeutów jako zaufanych. Brat był zadowolony z terapii ja natomiast powiem że moja terapia całkowicie mnie przerosła. Gdy szłam na terapię nie wiedziałam do końca co mi jest bo płakałam bez powodu a może i z powodu życia którego całkowicie nie pamiętałam. Po 2 miesiącach wiele mi się przypomniało – do tego doszły inne problemy… Wszystko to mnie przerosło, dziś dziękuję bratu że polecił mi tę poradnię. Zaufałam i się nie zawiodłam.
Jeśli chodzi o stwierdzenie `im bardziej państwowe tym wyższy poziom` to mogę jedynie powiedzieć że moja terapia była całkowicie refundowana przez NFZ a pracownicy i terapia profesjonalna.

Do karmelitki: nie wiem czy to jeszcze aktualne ale może jeśli nie Tobie to komuś się przyda… Gdy przypomniałam sobie przeszłość i przez to się kompletnie załamałam w trakcie terapii trafiłam przypadkowo na osobę która podsunęła mi namiar na Instytut Psychiatrii i Neurologii w Warszawie (tam chyba trzeba się kierować na ośrodek terapii uzależnień- ale nie jestem pewna bo mi pomógł zespół z rejonowej, spisałam namiary jedynie z karteczki którą wtedy dostałam). Nr tel wygląda na stacjonarny więc chyba na początku (22) 845 82 685. Ponoć bardzo dobra placówka.

Witam! Dokąd udać się na terapie
w Olsztynie?

Po pierwsze, najpierw trzeba udać się do poradni zdrowia psychicznego. tam już pokierują dalej. Jeśli jest psychoterapeuta, to prawdopodobnie najpierw będzie kilka spotkań z nim. Następnie dadzą skierowanie do ośrodka, jeśli będzie taka potrzeba i wola.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

psychoterapeuta - osoba posiadająca certyfikat szkoły psychoterapii lub będąca w trakcie jej zdobywania. Szkolenia PTP czy SN PTP mogą podjąć tylko osoby, które mają wykształcenie psychologiczne czy lekarskie albo od min. 5 lat pracują w ośrodkach zajmujących się psychoterapią.
 
Psycholog czy psychiatra bez szkolenia psychoterapeutycznego nie ma wystarczajacych umiejętności, żeby prowadzić psychoterapię.
 
Specjalista psychoterapii uzależnień i współuzależnienia to osoba, która skończyła wyższe studia (wystarczy pedagogika czy filozofia), oraz szkolenie PARPA - uważajcie w ośrodkach leczenia uzależnień.

Chomik

Statystyki

  • 147,842 odsłon od 11 grudnia 2009

"Pracuj tylko w kręgu wpływu. Podejmuj zobowiązania i wywiązuj się z nich. Bądź latarnią, nie sędzią. Bądź wzorem, nie krytykiem. Bądź częścią rozwiązania, nie częścią problemu.

"Wypróbuj tę zasadę w małżeństwie, w rodzinie, w pracy. Nie dyskutuj nad słabościami innych. Nie dyskutuj nad własnymi. Jeśli popełnisz błąd, dostrzeż go jak najszybciej, napraw, wyciągnij z niego naukę. Nie popadaj w obwiniający, oskarżający nastrój. Pracuj nad tym, nad czym masz kontrolę. Pracuj nad sobą. Nad być."
Stephen Covey

Wystarczy kliknąć

Pajacyk

Twój e-mail